Wspaniały rekord szybowcowy P. Modlibowskiej

Dokładnie 81 lat temu 13 – 14 maja 1937r na Komarze bis – SP-422 Wanda Modlibowska pobiła rekord czasu lotu 24 godz. 14 min ustanawiając potrójny sukces: rekord kobiecy, rekord lepszy od męskiego i kobiecego rekordu międzynarodowego!
Rekordzistka wspomina: „(…) Po pierwsze – nie poczyniłam przed startem niezbędnych w takich okolicznościach przygotowań; a po drugie: start do rekordowego lotu nastąpił… 13 maja i w dodatku prawie „z marszu”. Wracałam bowiem z przelotu na holu za samolotem i nawet nie przypuszczałam, że zaraz ponownie wystartuję. Ale już z daleka zobaczyłam nad Bezmiechową rój żeglujących szybowców. Po lądowaniu dowiedziałam się że wieje halny, a więc jest szansa pobicia rekordu. W powietrzu „wisiał” już od dłuższego czasu Tadeusz Góra, który zamierzał poprawić wynik uzyskany przed rokiem przez Ryszarda Dyrgałłę – ponad 22 godzinny, będący ówczesnym rekordem Polski. Próba ta zresztą nie powiodła mu się i wylądował po 18 godzinach. Ja wystartowałam na „Komarze” za dwadzieścia dziewiąta (8.38 – przyp. A.O.) i początkowo lot przebiegał bez żadnych sensacji. Południowy wiatr dawał na zboczu dobre wznoszenia. W powietrzu było dużo szybowców, a w towarzystwie zawsze raźniej. Z czasem jednak kolegów ubywało, lądowali i zaczynało być monotonnie. Pewne ożywienie odczułam, kiedy minęła dziesiąta godzina lotu, bo w tym momencie stałam się posiadaczką nowego, kobiecego rekordu Polski, pobijając zresztą swój własny z 1934 r. Trudną decyzję przyszło mi podjąć pod wieczór – lądować czy też latać dalej? Nie czułam jeszcze zmęczenia więc postanowiłam kontynuować lot. Kłopoty zaczęły się po zapadnięciu zmroku. Osłabł wiatr i jednocześnie mnie też sił zaczynało brakować. Trzeba było przetrwać kryzys prądów wznoszących, a także własnego organizmu. Dziś już nie potrafię określić co było trudniejsze, ale chyba i jedno i drugie. Bałam się zderzenia w ciemności z wierzchołkami wyższych drzew a jednocześnie tylko nad partiami lasu jeszcze można się było utrzymać w locie bez opadania. Nie wiem jak długo to trwało, gdyż całą uwagę skupiłam na pokonaniu rosnącego zmęczenia. A senność najtrudniej przecież opanować właśnie przed samym świtem. Wreszcie zaczęło szarzeć i jednocześnie nastąpiła poprawa warunków lotu. Odczułam już zdrętwiałe nogi, zmarznięte ręce i twarz. Kilkakrotnie zapadałam w drzemkę i z przerażeniem budziłam się. Czas było lądować. Na szczycie widziałam już sporą grupę kolegów, radośnie pokrzykujących. Cieszyłam się razem z nimi, choć dokładnie nie wiedziałam jak długo przebywałam w powietrzu, bo podczas lotu zapomniałam po prostu nakręcić zegarek. Lądowałam tuż przed godziną dziewiątą (8.52 —przyp. A.O.) i nawet nie stąpnęłam na ziemi gdyż szalejący z radości koledzy wyjęli mnie skostniałą z kabiny i ponieśli na rękach (18 V 1937 r. jako pierwsza Polka otrzymała Srebrną Odznakę Szybowcową nr 54 — na świecie jako 354). To był początek „diamentowej” historii Bezmiechowej. Wanda Modlibowska utrzymała się w powietrzu 24 godziny i 14 minut – rekord ten był niepobity przez 12 lat. Pobił go Stanisław Wielgus na Żarze, także lecąc na „Komarze”.


Tym lotem Polka pobiła aż o 10 godzin światowy rekord kobiecy długotrwałości lotu na szybowcu jednomiejscowym, należący do pilotki niemieckiej Hanny Reitsch oraz ustanowiła absolutny rekord krajowy długotrwałości lotu, który należał do pilota Ryszarda Dyrgałły i wynosił 22 godz. 15 mm. Ponadto uzyskała wyczyn homologowany długotrwałości lotu w nocy wynoszący 6 godz. 45 min. Wynik ten został zatwierdzony przez FAI jako międzynarodowy rekord kobiecy w tej konkurencji lotów. Niestety za swój wyczyn Wanda Modlibowska nie otrzymała najwyższego wyróżnienia szybowcowego tj. „Medalu Lilienthala” gdyż wprowadzono je dopiero w 1938 r. Wynik Polki przetrwał 11 lat i został pobity 19 X 1948 r. kiedy to Francuzka Marcelle Choisnet pobiła go długotrwałością lotu wynoszącą 35 godz. 5 min. (…)”
Fragment książki A. Olejko „Szybowce nad Bieszczadami”
„Gazeta Lwowska”, s. 2, Nr 108 z 16 maja 1937.
Tablica pamiątkowa AOS w Bezmiechowej